Tak, można. W zasadzie wszystko można. Inną kwestią jest jakość uzyskanego „tłumaczenia”. Najczęściej jest ona nikła lub otrzymany tekst jest zupełnie niezrozumiały. Wielokrotnie zdarzało mi się słyszeć: „próbowaliśmy sami w tłumaczu google, ale wyszły z tego same głupoty”. Otóż to! Tłumacz Google może być pomocny w zrozumieniu bardzo prostego tekstu do użytku własnego (a i tu czasem nie zdaje egzaminu). Zdecydowanie bardziej ostrożnym należy być w przypadku tłumaczenia poszczególnych słów, gdyż zamiast leksemu „mieszkanie” google może podpowiedzieć nam „poduszkę” lub zamiast „państwo” podpowie nam „marchewkę” itp. Zapewne język angielski jest o wiele lepiej opracowany od wszystkich innych języków, w szczególności tych mniej popularnych, niemniej nic nie zastąpi doświadczonego tłumacza z doskonałą znajomością języków i swojego fachu. Internet jest pełen przykładów, że oszczędność rzędu kilkunastu złotych (bo tyle przykładowo zapłaciłby klient za tłumaczenie jednego zdania na szyld/reklamę) może nas narazić na poważne tarapaty, a postronnym zapewni wyborną rozrywkę.

Zdarza się jednak, że osoby deklarujące się jako tłumacze korzystają z pomocy Google Translate. Co gorsza, biorą za to wynagrodzenie. Najczęściej jednak łatwo zdemaskować takiego ancymona, bowiem struktura zdania wyprodukowanego przez tłumaczenie maszynowe nigdy nie będzie się pokrywała ze zdaniem napisanym przez żywego tłumacza. Zdarza się też, że niektórzy tłumacze realizują zlecenia za pomocą Google dokonując niewielkiej korekty gramatycznej i stylistycznej. Jednak to także nie jest wystarczające, aby taki tekst nazwać pełnowartościowym tłumaczeniem i aby spełniało ono jakiekolwiek standardy poprawności.

Jedyne, co można doradzić na koniec – warto ostrożnie dobierać wykonawców zlecenia. Na rynku, oprócz wspomnianych wyżej pseudo-tłumaczy (mówiąc oględnie) jest wielu profesjonalistów, którzy zawsze dostarczają wysokiej jakości tłumaczenia będące owocem ich ciężkiej pracy.

Czy można tłumaczyć za pomocą Tłumacza Google?